Pralinki „kwitnąca wiśnia”

Pralinki „kwitnąca wiśnia”

Wiem, wiem takich słodkości nikt nie robi do niedzielnej kawki ;). Okazja jednak jest wyjątkowa – Dzień Mamy! Ciasteczka zbożowe w połączeniu z truskawkami i białą czekoladą…takiej tradycyjnej kombinacji smaków nikt się nie oprze… a dekoracja? To tylko propozycja, myślę że się spodoba ;). 

Gelaria zdjęć – pralinki „kwitnąca wiśnia”:

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

 Przepis na pralinki „kwitnąca wiśnia” (ok. 15 szt):

– 190 g ciastek typu digestive lub innych zbożowych ciasteczek

– 50 g białej czekolady, rozpuszczonej

– 90 g mascarpone

– 10 g truskawek liofilizowanych.

 

Składniki i akcesoria do dekoracji :

– 200 g candy melts niebieskie 

– 100 g candy melts ciemny brąz 

– kilka pastylek candy melts zielonych

– tłuszcz roślinny typu Planta

– plastikowa lub silikonowa foremka na pralinki

– biała masa cukrowa

– wykrawaczki w kształcie małych kwiatków, w dwóch rozmiarach

– barwnik metaliczny w pudrze: perłowy i bordowy lub różowy

 barwnik w żelu różowy

– wałek, mata silikonowa, pędzelki, kulka dekoratorska, gąbka do formowania kwiatów, wykałaczki, szpatułka do przenoszenia pralinek, waga kuchenna.

 

Ciasteczka rozdrabniamy w malakserze na okruszki wielkości ziarenek piasku. Truskawki możemy rozkruszyć w palcach lub w malakserze. Do miski z ciasteczkami dodajemy pokruszone truskawki i mascarpone wymieszane z przestudzoną czekoladą. 

Całość zagniatamy do uzyskania jednolitej konsystencji.

Następnie odrywamy 20 g kawałki truskawkowej masy i formujemy w dłoniach równe kulki. Pralinka o tej wadze powinna mieć średnicę ok 2,3 cm. Kulki układamy na blaszce/talerzu wyłożonej papierem do pieczenia i chowamy do zamrażalnika na 10 minut.

 

Kulki możemy także umieścić w lodówce na parę godzin, udekorować później czy nawet dnia następnego. Warto je jedynie przykryć folią, aby nie pochłaniały lodówkowych zapachów.

 

W czasie, gdy nasze kulki chłodzą się w zmarażalniku, rozpuszczamy brązowe candy melts w kąpieli wodnej bądź w kuchence mikrofalowej.  Candy melts marki Wilton, po rozpuszczeniu tworzą bardzo gęstą polewę, której nie damy rady wlać do naszej foremki. Aby ją upłynnić dodajemy 1 łyżkę tłuszczu typu Planta lub więcej,  jeśli zajdzie taka konieczność. W przypadku tych pralinek polewa nie musi być, aż tak płynna jak przy oblewaniu cake popsów.

Przygotowujemy foremkę na pralinki. Ja używam plastikowej foremki Wilton. Kulki wyjmujemy z zamrażalnika. Do każdego wgłębienia wlewamy brązową polewę mniej więcej do 1/3 – 1/2 wysokości i natychmiast delikatnie wciskamy truskawkową kulkę, tak aby czekolada podniosła sie do wysokości foremki. Czynność powtarzamy z każdą z kulek. Moja forma posiada 11 wgłębień więc pralinki zrobiłam w dwóch turach. 

Pozostałe brązowe candy melts odstawiamy na bok, będą potrzebne do późniejszej dekoracji.

 

Tak przygotowane pralinki przenosimy na 10 minut do lodówki. Po tym czasie czekolada będzie twarda a babeczkowe pralinki same wyskoczą z formy. 

 

Po schłodzeniu pralinki wyciągamy z formy, łapiąc za górną część kulki lub wypychając je od dołu formy.

 

Pozostało nam jeszcze zanurzyć górę pralinek w niebieskiej czekoladzie, a więc w kąpieli wodnej rozpuszczamy candy melts, na koniec dodajemy łyżkę Planty lub więcej, do uzyskania płynnej, lejącej konsystencji (na ten czas pralinki możemy odłożyć do lodówki).

Pralinkę łapiemy palcami na tyle mocno i dokładnie, aby nie wyślizgnęła nam się do naczynia z czekoladą. Zanurzamy w polewie na tyle głęboko, aby niebieska polewa połączyła się z brązową.

Delikatnie strzepujemy nadmiar czekolady, a na koniec lekko potrząsamy w pozycji pionowej, aby wyrównać polewę. Gotowe pralinki możemy przenieść w chłodne miejsce.

 

Teraz przygotujemy kwiaty z masy cukrowej. Masę zagniatamy i cieniutko wałkujemy na macie silikonowej. Wycinamy większe i mniejsze kwiatki  i układamy na gąbce.

 

Następnie kulkę lekko wciskamy w środek kwiatka, tak aby jego płatki uniosły się ku górze.

 

Gdy kwiatki lekko przeschną, mniej więcej po 10 minutach, możemy je przypudrować perłowym pyłkiem, a środek lekko bordowym. 

 

Na koniec za pomocą  wykałaczki, żelowym barwnikiem robimy małe kropeczki. 

 

Gotowe kwiatki pozostawiamy do wysuszenia (możemy je przygotować nawet pare dni wcześniej i przechowywać w pojemniku w temperaturze pokojowej). Do jednej pralinki będziemy potrzebować ok 10-11 kwiatków.

 

Gdy kwiatki już przeschły, możemy przystąpić do końcowej dekoracji.

Podgrzewamy brązowe candy melts i małym pędzelkiem malujemy konary naszego drzewka.  

 

Następnie przy pomocy tej samej czekolady przyklejamy przygotowane wcześniej kwiatuszki.

 

Na koniec rozpuszczamy kilka zielonych candy melts, dodajemy odrobinę tłuszczu i przy pomocy wykalaczki malujemy gdzieniegdzie drobne listki. 

 

Kwitnąca wiśnia… oj jak wiosennie się tu zrobiło!

 

Pamiętajmy, aby przechowywać pralinki w lodówce. Można je przygotować parę dni wcześniej, schładzane wytrzymują do 7 dni.

Smacznego!