Jesienne jabłka

Jesienne jabłka
Do zrobienia tych małych jabłek użyłam ciasta potocznie zwanego Wiewiórką, kojarzycie? Jest fajnie wilgotne i obłędnie pachnie cynamonem, a w moim domu ciasta cynamonowe klasyfikują się bardzo wysoko. Czy jednak był to dobry pomysł, aby wykorzystać właśnie to ciacho do moich popsów? Zaraz się przekonacie 🙂

Wydawało się, że ciasto doskonale spełni swoją rolę. Smak, konsystencja, wszystko było w jak najlepszym porządku. Do okruszków dodałam jedynie serek mascarpone i dzięki temu mieszanka smakowała jak zapiekany ryż z jabłkami, polany słodką śmietanką, mniam. 
 
Kłopoty zaczęły się przy oblewaniu lizaków polewą candy melts. Nawet z najdrobniejszych i mało widocznych pęcherzyków po zastygnięciu wydostawały się kropelki tłuszczu… Przyczyna? Cóż, ciasto było wilgotne od tartych jabłek, poza tym do placka dodawany był olej, a nie roztopione masło. Myślę, że właśnie te dwa czynniki przysporzyły najwięcej problemów. Wszystkie ciasteczkowe jabłka pokryte były kropelkami tłuszczu… i jedyne co mi przyszło do głowy i co mogło je uratować to podwójna warstwa polewy. Efekt końcowy sami oceńcie :), ale jeśli nie chcecie dostać zawału serca, tak jak ja, to zróbcie te jabłuszka z kombinacji podstawowego ciasta waniliowego, pokruszonych jabłek liofilizowanych i cynamonu.  Zniechęciłam Was ;-)? Mam nadzieję że nie do końca, zatem do dzieła! 
 
 
Galeria zdjęć -jesienne jabłka:
previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider
 
Przepis na ciasto z jabłkami (skorzystałam z przepisu na Placek amerykański z Moje Wypieki, lekko zmodyfikowany):
 

– 4 jajka (oddzielnie żółtka i białka)

– 1/2 szklanki drobnego cukru do wypieków

– 1/2 szklanki oleju rzepakowego

– 2 szklanki mąki pszennej

– 1 łyżeczka proszku do pieczenia

– 1 łyżeczka sody oczyszczonej

– 1 łyżeczka cynamonu

– 4-5 jabłek, obranych ze skórki

– 20 g orzechów tartych/zmielonych (laskowe, włoskie lub migdały).

 

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Przygotować formę o wymiarach 22×33 cm, wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nastawić na 165℃.

Na tarce o dużych oczkach zetrzeć jabłka.

Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodawać cukier, stopniowo, łyżka po łyżce, cały czas ubijając. Dodać żółtka i zmiksować. Nie przerywając miksowania, wlewać delikatną stróżką olej do masy jajecznej.

Przesianą mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i cynamonem. Wsypać do masy jajecznej i wymieszać szpatułką do połączenia.

Na koniec dodać orzechy i starte jabłka i delikatnie wymieszać. 

Przełożyć ciasto do przygotowanej formy, wyrównać.

Piec ok. 45-55 min lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć z piekarnika, wystudzić.

Z tego przepisu uzyskamy ok 1 kg pysznego jabłkowego ciacha. U mnie w domu, ciasto cynamonowe zawsze znika w mgnieniu oka, więc nie było nawet czego zamrozić na później ;). A do moich popsów uchowało się standardowo 230 g. 

Ciasto na cake pops można przygotować nawet dwa dni wcześniej. Można także wykorzystać pozostałości innego „babko-podobnego” ciacha, robionego przy okazji innych wypieków.

 

Przepis na jesienne jabłka ok. 11 szt:

– 230 g ciasta – placek amerykański lub ciasto waniliowe (zobacz wstęp)

– 70 g mascarpone

– 250 g candy melts czerwone

– barwnik do czekolady – czerwony (opcjonalnie)

– barwnik w pudrze, czerwony, z połyskiem

miękki pędzel do pudrowania

– tłuszcz roślinny typu Planta

– odrobina brązowej masy cukrowej lub połamane słone paluszki (ogonki)

– kulka dekoratorska (opcjonalnie)

– patyczki do cake pops o długości 15 cm

– brązowa taśma florystyczna do kwiatów z masy cukrowej

– wykałaczki

– stojak na cake pops, najlepiej kawałek styropianu lub gąbki florystycznej.

 

Ciasto przekładamy do miski i rozdrabniamy w dłoniach do otrzymania małych okruszków, odstawiamy.

 

Mascarpone dodajemy do miski z okruszkami ciasta. Całość zagniatamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Powstałe ciasto powinno być na tyle plastyczne, aby można było z niego ulepić kulkę.

Przy pomocy wagi kuchennej odmierzamy ok. 25-27 g kawałki ciasta i w dłoniach formujemy kulki.  Następnie z obu stron kulki robimy wgłębienia i delikatne nacięcia z każdej ze stron. Jeśli nie posiadacie takich narzędzi to wgłębienia można z powodzeniem wykonać palcem a nacięcia patyczkiem od cake popsa.

 

Uformowane kawałki ciasta układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lub desce. Wkładamy do zamrażarki na 15 min.

Ciasto na lizaki możemy ulepić 1-2 dni wcześniej, wówczas przechowujemy je jedynie w lodówce, będą wystarczająco schłodzone po dniu leżakowania.

 

Gdy jabłka chłodzą się w zamrażalniku, możemy zrolować małe ogonki z masy cukrowej. Bardzo szybko wyschną, a będą nam potrzebne przy oblewaniu czerwoną polewą. Ogonki rolujemy z brązowej masy cukrowej, ale jeśli nie mamy masy pod ręką, możemy użyć połamanych słonych paluszków. Ogonki odkładamy na później. 

 

Roztapiamy czerwone candy melts. 

Pastylki rozpuszczamy w kąpieli wodnej bądź w kuchence mikrofalowej.  Candy melts marki Wilton, po rozpuszczeniu tworzą bardzo gęstą polewę, w której nie damy rady obtoczyć naszych kulek. Aby ją upłynnić dodajemy 1 łyżkę tłuszczu typu Planta lub więcej,  jeśli zajdzie taka konieczność. Polewa powinna swobodnie spływać z łyżeczki. Jeśli używamy białej czekolady to również będzie potrzebny nam tłuszcz, ale mniej, najlepiej zacząć od jednej łyżeczki i dodawać więcej w razie potrzeby. 

Aby uzyskać intensywny czerwony odcień dodaję odrobinę czerwonego barwnika do czekolady.

Przygotowujemy patyczki do cake pops. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Czubek patyczka, ok. 1 cm maczamy w czekoladzie i natychmiast wtykamy w dolne wgłębienia jabłka, mniej więcej do jego połowy, uważając przy tym by nie przebić się z drugiej strony.

 

Nabite lizaki ponownie odkładamy do lodówki na 5 min, tak aby patyczki stabilnie „siedziały” w kulkach. 

Wyjmujemy po schłodzeniu. I teraz uwaga! Aby uniknąć pęknięć na naszych cake pops przed zanurzaniem w candy melts nasze kulki nie powinny być mocno zimne, a czekolada zbyt gorąca. Pozostawiamy je w temperaturze pokojowej na ok. 5 min. Zwykła czekolada nie jest, aż tak wymagająca.

Przygotowujemy podstawkę na nasze lizaki, wykałaczki i brązowe ogonki.

Przed oblewaniem należy postukać w dno naczynia z rozpuszczonymi pastylkami, dzięki temu wszystkie pęcherzyki powietrza wypłynął na wierzch, zniknął, a nasza polewa będzie gładka.

Nadziane jabłka zanurzamy płynnym ruchem w kolorowej czekoladzie, jej nadmiar bardzo delikatnie strzepujemy stukając o brzeg naczynia lub w rękę, która trzyma patyczek, jednocześnie obracamy lizakiem wokół własnej osi. Gdy zauważymy jeszcze jakiś pęcherzyk powietrza na czekoladzie, możemy przebić go wykałaczką, na tym etapie nie pozostanie po nim śladu. Na koniec, gdy nadmiar czekolady spłynie, możemy lekko potrząsnąć lizakiem w pozycji pionowej, aby wygładzić ewentualne nierówności. 

Tak jak pisałam na wstępie, ze względu na wyciekające kropelki tłuszczu, oblałam każdego popsa powtórnie. Przed ponownym zanurzeniem w candy melts należy zaczekać, aż pierwsza warstwa polewy zastygnie, następnie delikatnie chusteczką wycieramy wyciekający tłuszczyk i ponownie zanurzamy w czerwonej polewie.

Na koniec przyklejamy do jabłka ogonek.

 

Oblane lizaki przenosimy na chwilę do lodówki, a w tym czasie przygotowujemy barwnik w pudrze i pędzel. Gdy czekolada jest już dobrze zastygnięta możemy je delikatnie przypudrować  metalicznym barwnikiem, dzięki temu uzyskamy efektowny błysk.

 

Ostatni etap, który oczywiście możecie ominąć, to owinięcie patyczka brązową taśmą do kwiatów z masy cukrowej. Ciężko jest dostać cienkie patyczki papierowe w innym kolorze niż biały, zatem taka taśma to świetna alternatywa.

Pozostało nam już tylko udekorować lizaki szarym sznurkiem i gotowe 🙂

Jabłuszka do schrupania.

 

Pamiętajmy, aby przechowywać nasze cake pops w lodówce. W temperaturze pokojowej wytrzymają spokojnie 2-3 godziny, przy dłuższym czasie bez chłodzenia rozmięknął w środku i podczas jedzenia mogą spadać z patyczka ;), chociaż te i po dobrych paru godzinach sesji zdjęciowej dobrze się sprawowały. Wytrzymują do 6 dni w lodówce.

Powodzenia i smacznego!